Planeta Organica Thai Hair Mask (Maska tajska do włosów „Blask i Siła”)

Od jakiegoś czasu znowu farbuję włosy na rudo (a dokładniej na odcień 6.6 w palecie Garnier Olia, czyli coś zbliżonego do czerwieni) i przeskoczyły przez to do kategorii włosów „specjalnej troski”. Jeżeli je farbujecie, to wiecie jak wiele uwagi trzeba poświęcić, aby wyglądały zdrowo i były błyszczące. W przypadku włosów farbowanych na rudo dochodzi jeszcze kwestia szybko płowiejącego koloru i wypłukiwania się farby. Od momentu jak wróciłam do sztucznego koloru (naturalnie mam włosy ciemny blond), używam zdecydowanie więcej kosmetyków pielęgnacyjnych, głównie dedykowanych włosom farbowanym właśnie. Nie mogę więc ocenić maski Planeta Organica Thai Hair Mask (Maska tajska do włosów „Blask i Siła”) tak, jakby była jedynym kosmetykiem tego typu przeze mnie stosowanym, nie pokuszę się więc o wypowiedź na temat deklarowanego wpływu na cebulki włosów i skalp. Ocenić jednak mogę działanie na same włosy.

 Planeta Organica Thai Hair Mask (Maska tajska do włosów "Blask i Siła")

Maska zamknięta jest w plastikowym słoiczku, jej pojemność to 300 ml. Produkt ma konsystencję gęstego kremu, niewielka ilość wystarcza do pokrycia całych włosów do łopatek. Zapach jest lekko kwiatowy, dość specyficzny, jak wiecie jak pachnie Wax z Pilomaxu to Thai Mask ma podobny zapach, tylko wzbogacony kwiatowymi nutami. Skład jest dość bogaty i to się czuje.

Skład:

Aqua with infusions of: Organic Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Cananga Odorata Flower Oil (Olejek ylang-ylang), Organic Lotus Corniculatus Flower Extract, Tamarindus Indica Leaf Extract, Mangifera Indica (Mango) Seed Oil (olej mango), Acacia Arabica Bark Extract (ekstrakt akacji), Orchis Maculata Flower Extract (ekstrakt różowej orchidei), Cetearyl Alcohol, Glyceryl Srearate, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Dimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid

Planeta Organica Thai Hair Mask (Maska tajska do włosów "Blask i Siła")

Aby ocenić działanie, muszę wspomnień, że włosy mam gęste ale cienkie, proste i podatne na obciążenie. Niestety maska ta jest dla mnie odrobinę za ciężka, raczej nie używam jej więc wieczorem, gdy na drugi dzień rano chcę mieć świeże włosy (a dokładniej grzywkę) – zdecydowanie lepiej użyć jej rano. Moim zdaniem lepiej sprawdzi się, jak wasze włosy się puszą, bo dociąża je i mocno wygładza (ale nie przetłuszcza). Włosy po niej są bardzo błyszczące, sprężyste i gładkie. Co szczególnie w niej lubię, to świetny wpływ na kolor włosów – zdecydowanie bardzo mocno odświeża kolor, lepiej niż niejeden produkt do włosów farbowanych.

Czy kupiłabym tę maskę jak mi się skończy? Z jednej strony jest dla mnie odrobinę za ciężka. Z drugiej jednak pozwala mi na zachowanie dłużej super połysku farbowanych włosów, więc całkiem możliwe, że do niej wrócę ;) Jeżeli macie włosy np. kręcone i podatne na puszenie a do tego farbowane, to to może być produkt dla was. Dla mnie maska ta zastąpiła zabieg olejowania, bo podobnie wpływa na włosy jak oleje, przy jednoczesnej ochronie i podkreśleniu rudego koloru włosów i mniejszej uciążliwości stosowania.

Więcej o masce przeczytacie na stronie Lifetree.pl i tam również możecie ją kupić, nie jest droga bo kosztuje niecałe 26 zł.