Pierwszy polski GlossyBox – marzec 2012

 Tak, ja również dostałam GlossyBox ;) Wrazenia mam bardzo bardzo pozytywne. To moje pierwsze tajemnicze pudełko jakiejkolwiek firmy i jestem zadowolona (oczywiście dlatego, że było darmowe jestem zadowolona jeszcze bardziej ale mimo to jest super :D).
Pudełko przyszło w takim kartonie – estetyka opakowania mnie zadziwiła. Dopracowanie nawet opakowania to pierwszy krok do dobrej oceny ;) Czarny kwadrat oczywiście zasłania moje dane teleadresowe :P Żal mi nawet wyrzucić to zewnętrzne opakowanie ;)
Kosmetyki znajdują się w kolejnym, jasnoróżowym kartonowym pudełku. Nic nie chcę mówić, ale samo pudełko w sklepie parę złotych by kosztowało i cieszy mnie że jest takie fajne, bo ja lubie pudełka :D Dyskretne logo GlossyBox zapewnia sporą wielofunkcyjność (tak – zwizualizowałam sobie je jako pudełko prezentowe ;), że tak pompatycznie napiszę ;)
Rytualne otwarcie ;) Urocza wstążeczka i list od zespołu GlossyBox (z tyłu znajdują się informacje o produktach). Nawet czarne farfocle są całkiem urocze ;)
I w końcu – kosmetyki :) Pudełko zawiera 5 mini produktów wysokopółkowych marek.
W edycji marcowej znajdują się:

MARC JACOBS Daisy Eau So Fresh

Daisy Eau So Fresh to kwiatowo owocowa kompozycja zapachowa, która emanuje pozytywną energią, dając poczucie szczęścia i spełnienia. Ta czarująca i pełna temperamentu wariacja pierwszego zapachu Daisy, kusi nutą delikatnej maliny, zmysłowej dzikiej róży i ciepłej śliwki.

Cena pełnego produktu: 275zł / 75ml lub 360zł / 125ml – mini produkt ma 4 ml

Jestem BARDZO zadowolona z tego mini produktu. Po pierwsze perfumy zawsze mnie cieszą, po drugie flakonik jest uroczy a po trzecie to dla mnie miła odmiana od kadzidlano-przyprawowych zapachów w jakich się lubuję :)

LIERAC Balsam dla cery odwodnionej Hydra-Chrono+

Delikatny krem idealny dla każdego rodzaju cery. Wzbogacony o składniki długotrwale nawilżające i chroniące przed niekorzystnym wpływem środowiska. Natychmiast po nałożeniu przywraca skórze komfort i doskonale nawilża.

Cena pełnego produktu: 148zł / 40ml – w zestawie mamy produkt o pojemności15ml.

Drugi produkt, który bardzo mnie ucieszył. Niestety niskopółkowe i średniopółkowe kremy się u mnie bardzo słabo sprawdzają i ciężko znaleźć mi dobry krem nawilżający. Ten mini produkt to dla mnie świetna okazja do porównania mojego średniopółkowego faworyta z kosmetykiem trochę droższym. Jeżeli się sprawdzi, to jestem skłonna wydać tyle kasy na pieniędzy i mini produkt bardzo się przyda w podejmowaniu decyzji.


NUXE Suchy olejek o wielu zastosowaniach Hile Prodigieuse

Ten cudowny preparat łączy w sobie zalety wszechstronnej pielęgnacji. Za pomocą 1 gestu odnawia, łagodzi, chroni i intensywnie odżywia, pozostawiając skórę jedwabiście gadką, a włosy miękkie i błyszczące. Zawiera 98,1% składników pochodzenia naturalnego.
Cena pełnego produktu: 69zł / 50ml lub 119zł / 100ml – w zestawie flakonik o pojemności 10ml.

Ominęła mnie blogowa moda na olejek Nuxe (jeżeli chodzi o pielęgnacyjne kosmetyki, wybieram je praktycznie wyłącznie na podstawie własnego osądu więc nie czytam za bardzo na blogach notek o pielęgnacji). Jak zobaczyłam go w zestawie to aż się uśmiechnęłam, bo właśnie wraz z odrastaniem włosów wraca mi włosoholizm i olejek ten bardzo mi się przyda :)

 
RENE FURTERER Szampon Okara Protect Color

Szampon wzbogacony o wyciągi Okara i Hamamelis, przedłuża trwałość koloru ciemnych włosów farbowanych o 80% do czasu następnej koloryzacji. Dzięki neutralnemu pH 5,5 nie wypłukuje farby z włókna włosa. Włosy są świetliste i na dłużej zachowują nadany im kolor.

Cena pełnego produktu: 80zł / 150ml – w zestawie tubka o pojemności 50ml.

Gdyby nie to, że od kilku miesięcy nie farbuję włosów a do tego przerzuciłam się na szampony Lush to radość z wysokopółkowego szamponu byłaby większa. Aczkolwiek nadal cieszy mnie ten produkt – użylam go na razie raz ale włosy były po nim fantastyczne – zostawię go sobie jako szampon do zadań specjalnych (przed ważnymi wyjściami itp. :)

MASAKI MATSUSHIMA balsam do ciała Masaki Cherry

Delikatnie perfumowany balsam do codziennej pielęgnacji ciała, doskonale nawilża i odżywia, pozostawiając skórę miękką, gładką i świeżą. Idealnie przedłuża zapach perfum.

Cena pełnego produktu: 149zł / 150ml – my dostajemy tubeczkę o pojemności 50ml.

Produkt ten to dla mnie kategoria ciekawostka – na pewno nie dałabym tyle pieniędzy za balsam. W kategorii kosmetyków pielęgnacyjnych jestem minimalistką i nawet mogę nie mieć żadnego balsamu, więc produkt zużyję ale nie skusze się na pewno na duże opakowanie.

A jak widzi mi się całość GlossyBox? Pozwolę sobie wypunktować wnioski:

1. Estetyka pudełka na piątkę, nie jest to najważniejszy czynnik skłaniający mnie do kupna ale opakowanie bardzo cieszy oko.

2. Zawartość bardzo fajna. Standardowo napiszę – brakuje mi chociaż jednego kosmetyku kolorowego (np. lakieru do paznokci, kredki do oczu czy cieni). Spokojnie można było dać coś z kolorówki zamiast jednego kosmetyku pielęgnacyjnego. Mi w marcowym pudełku podpasowały wszystkie produkty :) Wydaje mi się, że zostały wybrane kosmetyki na tyle uniwersalne, że raczej niewiele produktów może komuś nie podejść.

3. Cena – tu się waham. Znam cenę angielskiego GlossyBox i wydaje mi się, że nasz jest o kilka złotych za drogi – jak na pierwsze pudełko zawartość jest fajna, ale nie oszałamiająca. Kosmetyki są naprawdę niezłe ale nie ma ani jednego pełnowymiarowego produktu (no dobra, po prostu chciałam coś fajnego z kolorówki i dlatego marudzę;). Z drugiej strony gdyby nie zakręt finansowy na jakim aktualnie się znajduję, cena by nie robiła mi jakiejś większej różnicy. W innych krajach też różnie bywa z tą zawartością – nie wszędzie i nie każde pudełko jest tak całkiem wow :) Gdyby w pudełku był jeden produkt z kolorówki, nie miałabym chyba żadnych zastrzeżeń co do ceny. Jeżeli dodatkowo nie będzie problemów z zapisami jak przy KissBox (co uważam za śmieszne szczerze mówiąc, do tego KissBox jakiś taki nie bardzo dla mnie jest i ma mniej produktów a te które są, to znacznie niższa półka), to na pewno skuszę się na jakieś pudełko. Mi osobiście sama idea pudełek bardzo się podoba i tylko dlatego, że ostatnio mam pusty portfel to bym się skusiła na kolejne (już mnie ciekawi, co będzie w kwietniowym boxie). Także z jednej strony 49 to nie jest dużo a z drugiej parę złotych taniej też by było fajnie. Ja na pewno jeszcze na GB się skuszę :)

A jak wasze wrażenia z pierwszego polskiego GlossyBox? Mi się podoba bardzo, uważam że wejście było naprawdę niezłe :) Jeżeli w kolejnych pudełkach będzie więcej kolorówki i firma nie zejdzie z kosmetykami poniżej pewnego pułapu, to warto będzie je brać, chociażby raz na jakiś czas :) W szczególności, że w przypadku GlossyBox można je kupić właściwie w każdej chwili, bez dantejskich scen na facebooku czy na stronie internetowej. Tani nie jest, ale drogi też nie :) Ja się skusze, a co :)

  • Rose Sélavy

    wezmę chyba na pewno kiedyś GB, ale poczekam najpierw co będzie w następnych…też wolałabym coś z kolorówki, ale w sumie i z takiego byłabym zadowolona.

  • Podpisuję się rękami i nogami pod większością wniosków ;)

    • Ja też.

      Co do braku kolorówki wydaje mi się, że starali się, żeby pierwszy box był maksymalnie bezpieczny i uniwersalny. W kolejnych będą się już kierować Profilem Piękna czy jak się nazywa ta ankieta, którą trzeba wypełnić. Wezmą więc pod uwagę preferencje dotyczące typu cery i włosów, rodzaju zapachów, kolorów etc. Pewnie coś z kolorówki się znajdzie w kolejnych pudełkach :)

  • Ja już zamówiłam kwietniowego GB i czekam z wypiekami na twarzy, co mi kurier przyniesie, oby to nie było srogie rozczarowanie;)

  • Lubię niespodzianki,ale nie koniecznie kosmetyczne

  • sauria80

    mi brakowało tutaj jakiegoś lakierku, nie pogardziłabym miniaturkę opi czy chinaglaze :)

  • Bella

    Ciekawa jestem co będzie w następnym pudełeczku :)