My Secret Hot Colors Revolt Against The Nude

My Secret Hot Colors Revolt Against The Nude to jedna z dwóch nowych paletek cieni My Secret (i mam nadzieję, że nie ostatnich). W zestawie mamy jak zwykle 4 kolory: zgaszoną czerwień (coś jak jasna marsala :D), pomarańczowy z czerwonymi tonami, niebieski w typie chabrowym oraz zgaszony turkusowozielony odcień.

Odcienie są bardzo dobrze napigmentowane, niebieski i pomarańczowy aż przesadnie (pigment jest po prostu NIESAMOWITY, klasy spokojnie matów Inglota/Mac/Glazel), turkus jest napigmentowany dobrze. Trochę gorzej jest z czerwonawym odcieniem, bo jest stosunkowo twardy i trzeba się trochę pomęczyć, żeby go dobrze nabrać, ale na oku kolor nie znika przy nakładaniu i blendowaniu.

My Secret Hot Colors Revolt Against The Nude

My Secret Hot Colors Revolt Against The Nude

Swatche:

My Secret Hot Colors Revolt Against The Nude

I na oku – trochę na szybko, bez żadnej bazy, niebieski rozcierałam aż do przesady bo był tak kryjący, że nie mogłam go aż rozetrzeć – zdecydowanie lepiej dać pod niego jakiś jasniejszy cień, ja niestety dałam go tylko pod łuk. Czerwonego dałam niewiele, tylko na łączeniu pomarańczu z turkusem (a na dolnej pomiędzy niebieski ma pomarańczowym), ale chyba go widać. Pomarańczowy jest po prostu doskonały.

Maskara to świetny tusz Kobo Ideal Volume – idealnie rozdziela rzęsy, lekko wydłuża, nie kruszy się cały dzień, no świetny tusz warty uwagi. Kreskę zrobiłam pisakiem do kresek My Secret, niestety już mi się kończy, więc na końcu trochę nie wyszło ;) Brwi standardowo zjedzone przez lampę, chyba zacznę je malować ala drag queen do zdjęcia :P

My Secret Hot Colors Revolt Against The Nude

Moim zdaniem warto mieć tę paletkę, jak i inne paletki My Secret. Żadna mnie do tej pory nie zawiodła, każda miała przynajmniej 3 świetnej jakości cienie, co przy niewielkiej cenie (12,99) jest naprawdę opłacalne. Niezmiennie uważam, że opakowania są świetnej jakości, plastik jest gruby a całość wygląda bardzo estetycznie. Te paletki są w ogóle super opcją na podróż, bo są niewielkie a całość jest solidnie wykonana.  Ja jednak zamiast dodawać tę marną pacynkę (aczkolwiek wiem, że wiele osób ich używa) wolałabym aby w każdej znalazł się paseczek beżowego cienia, wtedy każdą można wykonać pełen makijaż oka ;) Niedługo pewnie pokażę wam drugą – Shake Colors.

  • Z tych nowych kupiłam Shake colors i uwielbiam, ma kolory dokładnie takie jak lubię. Revolt against the nude też mnie kusiła, ale to już nie „moje” barwy i trochę za bardzo by mi się dublowała. W ogóle dzisiaj mam makijaż w którym głowną rolę gra limonkowy cień z Shake Colors :D
    Jak słusznie zwróciłaś uwagę – paletka jest idealna na podróż. Dlatego rozważam też zakup jakiejś nude, ale trochę by mi brakowało beżowego połyskliwego cienia, po który sięgam prawie codziennie. Mam też zeszłoroczną kolorową, z tym boskim neonowym różem, jest fantastyczna, dlatego przy Shake Colors w ogóle się nie wahałam i od razu wrzuciłam do koszyka w drogerii :D
    ps. fajnie, że się pojawił Disqus!

    • ja z racji współpracy z marką mam wszystkie i każdą sobie chwalę. Fakt, brakuje trochę jakiś bardziej połyskujących neutralnych cieni, ale to na pewno nie ostatnie wersje tych paletek. A tamta kolorowa paletka była doskonała :D

      Fajnie, że ci Disqus odpowiada, wahałam się ale to chyba spoko opcja :)

  • Pigmentacja jest mega :D

  • Basia

    Pigmentacja powalająca :) Kolorki trochę nie moje, chyba bardziej by mi odpowiadała ta druga wersja – Shake Colors.

  • pigmentacja rewelkaaa :D pomarancz i niebieski podobaja mi sie najbardziej :)

  • Właśnie wczoraj wrzuciłam na bloga posta z makijażem przy użyciu paletki Shake Colors. Mam wszystkie 3 wersje paletek Hot Colors, są świetne.

  • Mrrrraaaaałłł! Jest moc! Genialna pigmentacja! Efekt na oku bajeczny! *.*